Dzień bez filmu dniem straconym...
Blog > Komentarze do wpisu

Panienki z Rochefort

Ostatnio chętniej słucham francuskich piosenek. Mamy czas matur, więc z nostalgią przypominam sobie dni, kiedy wkuwałam koniugacje, subjonctify, conditionnele. Choć maturę (pisemną) zdałam na pięć, dziś już niewiele pamiętam, na codzień posługuję się językiem angielskim, który mi w zupełności wystarcza. Sentyment do francuskich filmów pozostał, więc z przyjemnością obejrzałam "Panienki z Rochefort".

W filmie bliźniaczki, w życiu prawdziwe siostry - Catherine Deneuve i Françoise Dorléac to tytułowe panienki. Piękne i utalentowane. Wielka szkoda, że Françoise zginęła tragicznie kilka miesięcy po premierze filmu. Uwielbiam "Matnię" Polańskiego z jej udziałem, kto wie, czy rzeczywiście nie była tą bardziej zdolną siostrą. Catherine możemy podziwiać po dziś dzień.

Panienki z Rochefort

Tancerka Delphine (Catherine) i pianistka, kompozytorka Solange (Françoise) mieszkają w małej mieścince i marzą o wyjeździe do Paryża, gdzie mają nadzieję zrobić karierę. Prawdopodobieństwo (odniesienia sukcesu) jest spore.

Rochefort przygotowuje się do festynu, Święta Morza, zjeżdżają się do niego artyści z różnych zakątków. Dwóch tancerzy (m.in. George Chakiris znany z "West Side Story") pilnie poszukuje dziewcząt do występu. Trafiają na bliżniaczki.

Panienki z Rochefort

Panienki z Rochefort

Panienki z Rochefort

Bohaterów, jak i aktorskich gwiazd, jest więcej. Simon Dance (Michel Piccoli) otwiera salon muzyczny, wracając do Rochefort po latach. Odwiedza go stary znajomy, uznany kompozytor Any (Gene Kelly). Wszyscy szukają wielkiej miłości, właścicielka kawiarni, matka dziewcząt Yvonne (Danielle Darrieux), młody marynarz - malarz Maxence (Jacques Perrin), przyjaciel dziadka.

Panienki z Rochefort

Panienki z Rochefort

Film jest przeuroczy, kolorowy, radosny, wypełniony żywiołową muzyką, ze świetnymi układami tanecznymi. Fabuła ma drugorzędne znaczenie (całość kończy się happy-endem, a jakże by inaczej), trzeba poddać się tej atmosferze, ferii barw, uczuć. Może gdyby nie reżyser (przedstawiciel Nowej Fali, Jacques Demy wspomagany przez żonę, Agnes Vardę) film wyszedłby zbyt cukierkowy, na szczęście twórcom udało się tego uniknąć. Teraz przymierzam się do największego dzieła  Demy'ego - "Parasolek z Cherbourga".

wtorek, 05 maja 2009, prolka

Polecane wpisy

  • Niebo nad Paryżem

    Paryż, który w pierwszym odruchu chcemy nazwać bajecznym miastem zakochanych, w rzeczywistości nie różni się od innych miejsc na świecie. Jego mieszkańcy mogą m

  • Co Was ominęło w 2008 roku?

    Nie będę robiła wielkiego filmowego podsumowania zeszłego roku. Przeglądając, a właściwie dopiero odtwarzając z pamięci listę filmów, które zobaczyłam w 2008 r.

  • Happy-Go-Lucky, czyli co nas uszczęśliwia

    Trzydziestoletnią Poppy uszczęśliwia: - praca nauczycielki w szkole podstawowej, - skakanie na trampolinie, - taniec flamenco, - lekcje jazdy samochodem (które

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
bhuvan
2009/05/06 00:14:51
Muszę przyznać, że nigdy wcześniej o tym filmie nie słyszałem...
A zdjęcia wyglądają naprawdę kusząco. :D Obsada tym bardziej. :)

P.S. Obserwujemy i czekamy z niecierpliwością. ;)
-
2009/05/06 18:42:01
Na wiele filmów trafiam przypadkiem, tym większa radość, gdy okażą się interesujące :)
-
2009/05/06 22:25:19
Nawet nie wiedziałam, że Catherine miała siostrę i zagrała z nią w jednym filmie. Po Twoim opisie czuję, żeprzypadnie mi do gustu, ale na razie nastrój mi szwankuje. W końcu czekam aż mnie najdzie na "Parasolki z Cherburga".
-
2009/05/09 09:41:07
Więc Françoise grała w "Matni"? Dlaczego jej nie poznałam?
I dlaczego bohaterka grana przez Catherine nie zakochała się w bohaterze granym przez Chakirisa?