Dzień bez filmu dniem straconym...
piątek, 01 maja 2009

Długi weekend majowy (ok, wcale nie jest taki długi) mam zamiar spędzić m.in. na oglądaniu musicali. Na pierwszy strzał klasyka - "Skrzypek na dachu".

O główną rolę ubiegało się wielu aktorów, m.in Orson Welles, Anthony Quinn, Marlon Brando czy Frank Sinatra (którego nie potrafiłabym sobie wyobrazić jako Tevye), ostatecznie wybrano 35-letniego Topola. Aby go trochę postarzyć, obcięto 15 włosów z brody reżysera, Normana Jewisona i doczepiono je do brwi Topola (ta taktyka najwidoczniej nie przypadła do gustu członkom Amerykańskiej Akademii, gdyż wśród ośmiu nominacji do Oscara nie znalazła się ta jedna za charakteryzację).

If I were a rich man

 
"Skrzypek na dachu" jest jednym z ulubionych filmów mojej koleżanki Kasi, mającej kompletnego bzika na punkcie historii Żydów (nie powinnam jej chyba nazywać wariatką, w końcu jest szanowaną panią profesor od historii). Mnie również na nowo urzekły ich zwyczaje i kultywowane tradycje.
 
Tradition
 

The Bootle Dance

 
Na koniec kilka obrazów Marca Chagalla, które były inspiracją dla twórców musicalu, a przynajmniej do zatytułowania jego filmowej wersji.
 
Marc Chagall
 
Marc Chagall
sobota, 11 kwietnia 2009

Życzę wszystkim radosnych i niepowtarzalnych chwil, serdecznych spotkań rodzinnych przy wielkanocnym stole oraz wszelkiej pomyślności!

Przy okazji moje filmowe propozycje na święta:

Jesus Christ Superstar

Easter Parade

Żródło

Willy Wonka i fabryka czekolady

Żywot Briana

Zwłaszcza ta pierwsza mi się marzy w telewizji:)

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 73